Kardamon, jak zapewne każdy
przedstawiciel tej rasy, jest najszczęśliwszy, jeśli znajduje się w centrum
uwagi. Czasem mamy wrażenie, że jest to podstawą jego psiej egzystencji. Jeśli
tylko poczuje, że jest w jego mniemaniu pomijany, zrobi wszystko, aby domownicy
lub goście zauważyli jego obecność i obdarzyli atencją. Oczywiście nie dzieje
się tak przez cały czas, bo nasz mały bohater dużą część dnia po prostu śpi,
odpoczywa, a czasem bawi się sam. Z reguły ma to miejsce, gdy każdy jest zajęty
swoimi sprawami. Kardamon akceptuje fakt, że też musi zająć się sobą, więc śpi.
Wyjątkiem są poranki, kiedy po krótkiej wizycie w ogrodzie najwyraźniej uznaje,
że należy mu się coś od życia i domaga się porannej dawki czułości.
Tuż przed świętami mieliśmy wielką przyjemność otrzymać gwiazdkowy prezent od sklepu NaszeZoo.pl. Kiedy odebraliśmy paczkę od kuriera, natychmiast zabraliśmy się za jej otwieranie. Ku uciesze Kardamona, paczka zawierała kauczukowe zabawki Denta Fun firmy Trixie. Szczególnie jedna z nich wybitnie intrygowała Kardamona, z pewnością z powodu rozmiarów i zapachu, wyczuwalnego tylko dla psa.
Aż trudno uwierzyć, że nasz „duży
pies obronny” jest już z nami od ponad roku. Kardamon wtargnął z impetem w
nasze życie i w pewnym stopniu przerobił nas wszystkich, włączając w to naszą
suczkę Ari, która z pełnego żywiołu łobuza, przeistoczyła się w odpowiedzialną
starszą siostrę. A my? Cóż, najłatwiej opiszę to kilkoma słowami: więcej
śmiechu, więcej czułości, więcej energii… słowem wszystkich pozytywnych emocji
więcej. Piszę ten artykuł w sobotnie popołudnie, siedząc wygodnie na sofie, a
obok mnie, z pyszczkiem przytulonym do moich ud, leży i drzemie Kardamon, od
czasu do czasu sprawdza tylko, czy wszystko jest w porządku, tak jakby
wiedział, że o nim piszę.
Odkąd w naszym domu zawitała Ari, Sylwester nie jest dniem, którego musimy się obawiać. Ari jest psem, który zupełnie nie interesuje się fajerwerkami, nie boi się huków ani błysków, pozwalając nam na spokojne świętowanie nadejścia Nowego Roku. Jednak zanim Ari pojawiła się u nas, w domu babci, u której spędzamy wszystkie święta, mieszkał Borys, kundel z warszawskiego schroniska na Paluchu. Były tylko dwie rzeczy, których panicznie bał się ten na co dzień niezwykle odważny pies – wody i petard puszczanych w Sylwestra. Biedak był wpuszczany na noc do sypialni dziadków, gdzie staraliśmy się uspokoić go za wszelką cenę. Nie wiedząc, jak możemy mu pomóc, trzymaliśmy go w ramionach przez cały wieczór. Borys nie jest pod tym względem wyjątkiem. Wiele psów cierpi na lęk przed fajerwerkami. Co więc robić i jak pomóc psu?
Scroll