Po przygodzie z lateksowym jeżykiem




Muszę przyznać, że trochę się obawiałam, jaki będzie stan Arki po tych piłeczkowych ekscesach, a szczególnie po napojeniu jej wodą utlenioną, która kojarzy mi się ze skaleczeniami, zranionymi kolanami z dzieciństwa, czyli jednym słowem z bólem. Obserwowałam jej zachowanie i chyba ze zdziwieniem stwierdziłam, że nadal tryska energią i ma jeszcze większą ochotę na szaleństwa niż zwykle.

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *