Pod jednym dachem z chihuahua

Aż trudno uwierzyć, że nasz „duży pies obronny” jest już z nami od ponad roku. Kardamon wtargnął z impetem w nasze życie i w pewnym stopniu przerobił nas wszystkich, włączając w to naszą suczkę Ari, która z pełnego żywiołu łobuza, przeistoczyła się w odpowiedzialną starszą siostrę. A my? Cóż, najłatwiej opiszę to kilkoma słowami: więcej śmiechu, więcej czułości, więcej energii… słowem wszystkich pozytywnych emocji więcej. Piszę ten artykuł w sobotnie popołudnie, siedząc wygodnie na sofie, a obok mnie, z pyszczkiem przytulonym do moich ud, leży i drzemie Kardamon, od czasu do czasu sprawdza tylko, czy wszystko jest w porządku, tak jakby wiedział, że o nim piszę.